BWJ > FELIETONY > KONTREKOLOGICZNA EKOLOGIA
Kontrekologiczna ekologia
21.10.2004
Ekologiczna chemia, technologie i styl życia. Wszechobecne we współczesnym języku
ekologizowanie coraz częściej skłania do rewizji naszych poglądów i decyzji, czy nie
nadszedł czas na akceptację tego powszechnego zjawiska, jako naturalnej ewolucja języka.
Z drugiej strony, słowa mają swoje znaczenia i kulturę człowieka określa między innymi
stopień, w jakim ów je waży, a więc do tego znaczenia dobiera. Wszakże bezkrytyczne
powtarzanie zasłyszanych pustych słów jest tylko wymiernikiem prostactwa. Pół biedy,
póki kontekst wypowiadanych słów nie ma związku z ich znaczeniem, bo to ośmiesza jedynie
ich autora. Gorzej, kiedy kontekst i znaczenie są ze sobą sprzeczne, a to w "ekologicznym
świecie" zjawisko powszechne.
Znaczenie słowa ekologia wyznacza oczywiście jego greckie tłumaczenie. Jak każda -logia
jest nauką, podobnie jak -log jest przedstawicielem nauki, a inżynier - praktykiem.
Niezależnie od tego, jak szeroko będziemy pojmować trzon oikos (który należałoby
tłumaczyć jako środowisko), logia pozostanie logią i nazywanie praktyka ekologiem będzie
równie śmieszne, co nazywanie narciarza meteorologiem (wszak wykorzystuje w swojej pasji
jeden z hydrometeorów) albo chłopaka zabawiającego podstarzałe amerykanki seksuologiem.
Rozpaczliwie stworzony substytut w postaci słowa sozologia nie rozwiązuje problemu, gdyż
eliminuje tylko w gruncie rzeczy pojemny w swoim znaczeniu trzon eko-, natomiast nadal
nie uprawnia do takiego mianowania praktyków. Niestety, powszechność stosowania w Polsce
słowa ekologia w kontekstach nie związanych z nauką płynie nie tylko z niewiedzy, ale
i braku dbałości o sens wypowiedzi, prezentowanego w kręgach dobrze świadomych znaczenia
używanych słów.
Skoro więc ekologia jest ekologią, to również słowo ekologiczny należałoby interpretować
jako podległy prawom i procesom ekologii, bądź dotyczący dociekań tejże nauki. I o ile
ekologiczny papier toaletowy jest po prostu słowem całkowicie pustym, to więcej uwagi
wymagają określenia, które z ekologią faktycznie się wiążą, jak ekologiczny styl życia lub
"ekorozwój".
Kilka miesięcy temu, na spotkaniu Polskiego Towarzystwa Ekologicznego, byłem świadkiem
dyskusji pt. "czym jest ekologiczny tryb życia";
dyskusji moim zdaniem całkowicie zbędnej, jako że odpowiedź jest trywialna:
jest to styl życia zgodny z prawami ekologii. Taki żywot wiodą między innymi: wiewiórki,
trznadle, rzekotki, jodły i paciorkowce. W pewnym wypaczeniu, związanym z rozwojem
medycyny, ekologicznie żył też człowiek do niedawna, bo drugiej połowy XX wieku. Powstałe
w tym okresie tak "nieekologiczne" przekształcenia środowiska są w gruncie rzeczy niczym
innym, jak skutkami jak najbardziej ekologicznego, konkurencyjnego wypierania gatunków
gorzej przystosowanych do życia w danym środowisku przez gatunek lepiej przystosowany.
Biocenozy zawsze powodowały przekształcenia środowiska - mniej lub bardziej świadome
kształtowanie powierzchni terenu, stosunków hydrologicznych czy powstawanie nagromadzeń
substancji biogennych lub toksycznych. Jeśli starzenie się jezior, bobrze zalewy czy
borsucze latryny są ekologiczne, to naszą działalność inicjowały te same prawa.
We wspomnianej drugiej połowie XX wieku pojawiają się pomysły ograniczenia naszego wpływu
na środowisko. Bodaj najbardziej doniosłym z nich jest koncepcja zrównoważonego rozwoju,
tak chętnie nazywana "ekorozwojem". Tylko trzeba sobie zdawać sprawę, że w rzeczywistości
rozwój zrównoważony opiera się na sprzeciwieniu się prawom ekologii - jak zresztą każda
działalność mająca na celu ochronę środowiska, z założenia polega na przeniesieniu
sterowania tym naszym Total Human Ecosystem'em z praw ekologii na niwę noosfery i nasz
świadomy rachunek. Jeśli prawa ekologii przyjmniemy za bliskie prawiom ekonomii, to bez
najmniejszej przesady rozwój zrównoważony można porównać do rządowej interwencji
w działanie rynku - rozwój zrównoważony nie jest więc "ekologiczny", jak byśmy chcieli,
tylko kontr-ekologiczny. Na wspomnianym spotkaniu prof. Adam Barcikowski pokusił się
o zestawienie praw i postulatów ekologii, klasycznej filozofii "podboju przyrody" i
"ekofilozofii". Wniosek był bardzo prosty - ten podbój był w dużym stopniu ekologiczny,
w odróżnieniu od przeciwstawnych mu, humanistycznych założeń "ekofilozofii".
Prawdopodobnie nie zatrzymamy fali ekologizacji ojczystej mowy. Ale warto sobie
zdawać sprawę, do kiedy ekologiczne słowa są słowami jedynie pustymi, a kiedy zaczynają
godzić we własny sens.
|